Agatha Christie myliła się!
To znana pisarka książek kryminalnych. Moja ulubiona. Czasami zdarza mi się trafić na dobry kryminał innego autora, ale jest to jedna lub dwie pozycje. Następne powtarzają wątki z wcześniejszych lub w ogóle nie nadają się do czytania.
Natomiast w przypadku Agathy Christie jest zupełnie inaczej. Jak wyszukałam, napisała ponad sześćdziesiąt opowiadań. Nie przeczytałam ich wszystkich, ale wiele z nich jest mi znanych.
Jak ktoś czyta i czyta, to w końcu rysuje się w głowie jakaś idea, jakieś ulotne wrażenie. Można wtedy w kilku zdaniach odpowiedzieć na pytanie: o czym są te książki, opisać styl pisania i scharakteryzować nawet osobowość autora.
I właśnie tutaj chcę podać jeden z najważniejszych wątków, które występują w książkach Agathy Christie. Morderstwa są popełniane w 99% po to, żeby zdobyć pieniądze. I zawsze dzieje się to w najbliższej rodzinie. Niektóre sprawy są tak zawikłane, że często nie wiadomo kto z kim jest skoligacony. Tu następuje śledztwo i na końcu wyjaśnia się kto jest dla kogo wujkiem, synem, matką itp. Wszystkie morderstwa są popełniane wśród ludzi posiadających bogactwa, wśród arystokratycznych rodów, bankierów, słowem wśród klasy wyższej.
A teraz, dlaczego uważam, że Agatha Christie myliła się. We wszystkich jej książkach zawsze występował wątek z testamentem. Detektyw prowadzący śledztwo, w tym wypadku np. Herkules Poirot, pierwsze co robił, to kontaktował się z prawnikiem przechowującym testament i sprawdzał co zamordowana osoba zapisała i komu. I wtedy okazywało się, że morderca nie chciał czekać na naturalną śmierć krewniaka, który zapisał mu majątek, bezpośrednio lub pośrednio i przyspieszał bieg sprawy bardziej dramatycznym sposobem.
A teraz wróćmy do dnia dzisiejszego. Otóż bardzo często zdarza się, że rodzice zapisują dzieciom swój majątek. A to żeby nie miały potem kłopotów z wpisem do ksiąg wieczystych, a to żeby owe dzieci nie kłóciły się o pozostały po rodzicach majątek, a to żeby nie skorzystały z majątku osoby trzecie, które mogłyby udowodnić swoje prawa w jakiś nieuczciwy sposób. Zapis u notariusza jest zapisem niepodważalnym i koniec.
Dostałam po rodzicach mieszkanie. Nieważne czy z zapisem czy nie. Sytuacja byłaby taka sama w obu wypadkach. W kategoriach materialnych jest coś tam warte. Jest odnowione, ładnie wygląda, jest w dobrym miejscu. Lecz dla mnie bez wartości.
Bo co mi po nim, kiedy tam nie ma już mojej Mamy i Taty. Mieszkanie straciło jakąkolwiek wartość, bo Ich tam nie ma.
Gdy śpię w moim dawnym pokoju, to przez sen wydaje mi się, że krzątają się, słyszę zamykane drzwi, rozmowy i czuję się bezpieczna i pewna, że to Oni. Ale jak otwieram oczy, nikogo nie ma. Jest cicho i pusto. To rozdziera serce.
Komentarze
Prześlij komentarz